
Sobotni mecz na obiekcie PMOS przy ul. Dolnej 41 w Zduńskiej Woli nie ułożył się po myśli zawodników Pogoni Zduńska Wola. Podopieczni trenera Rafała Porady w starciu w ramach Decathlon Sieradzkiej Klasy Okręgowej musieli uznać wyższość, lidera Ekologa Wojsławice, przegrywając aż 1:6. Wynik ten boli tym bardziej, że spotkanie było rozgrywane przed własną publicznością, a oczekiwania wobec młodej drużyny Pogonistów były zdecydowanie większe. Od pierwszego gwizdka sędziego widać było, że Ekolog przyjechał do Zduńskiej Woli z jasno nakreślonym planem – zaatakować szybko i mocno, by odebrać Pogoni pewność siebie. Niestety, ten scenariusz sprawdził się już w 3. minucie, kiedy rywale wykorzystali nieuwagę w obronie i objęli prowadzenie. Stracona bramka nie obudziła Pogoni, a wręcz dodała rywalom animuszu. W 11. minucie znów padł gol dla gości i zrobiło się 0:2. Ekolog był w tym fragmencie zespołem zdecydowanie lepszym: szybszym, dokładniejszym, pewniejszym w rozegraniu. Pogoń próbowała odpowiedzieć indywidualnymi akcjami, szczególnie lewą stroną boiska, jednak pod polem karnym przeciwnika brakowało dokładności i zimnej krwi. Kiedy wydawało się, że gospodarze zaczynają łapać rytm i mogą nawiązać walkę (pojedyncze akcje Jardel Muniz Cruza oraz Piotra Kaczmarka), w 32. minucie znów uderzył Ekolog. Wynik 0:3 jeszcze bardziej podciął skrzydła naszej drużynie. Fatalny dla Pogoni był końcowy fragment pierwszej połowy – tuż przed gwizdkiem sędziego, w 43. minucie, goście zdobyli czwartą bramkę i do szatni schodzili z komfortowym prowadzeniem 0:4.
Po przerwie trener Pogoni zdecydował się na zmiany personalne, licząc na poprawę obrazu gry. Na boisku pojawił się m.in. Kamil Jabłoński, który miał stabilizować defensywę z ofensywą. Drużyna starała się grać odważniej, próbując przejąć inicjatywę. Niestety, to Ekolog wciąż był bardziej skuteczny i bezlitośnie wykorzystywał każdy błąd gospodarzy. W 61. minucie goście zdobyli piątego gola, a już sześć minut później dołożyli kolejne trafienie. Wynik 0:6 był brutalnym odzwierciedleniem tego, co działo się na boisku. Mimo wysokiej straty zawodnicy Pogoni nie spuścili głów i walczyli do końca. Ich determinacja została nagrodzona w 85. minucie. Piotr Kaczmarek, po precyzyjnej asyście Jardela Cruza, znalazł drogę do siatki Ekologa i ustalił wynik meczu na 1:6. Było to trafienie honorowe które i tak nie stłumiło bólu z obrotu spotkania.
Końcowy gwizdek przyniósł mieszane emocje. Z jednej strony ogromne rozgoryczenie i poczucie bolesnej porażki, z drugiej – świadomość, że to tylko jeden z etapów długiego sezonu. Pogoń Zduńska Wola musi jak najszybciej wyciągnąć wnioski, zregenerować się i przygotować do kolejnych spotkań. Odbudować morale i szybka rehabilitacja na boisku będą kluczowe, aby powrócić na właściwe tory i znów sprawiać radość kibicom. Szansa na odbicie się po ostatnim spotkaniu już w najbliższą sobotę, 4 października zduńskowolanie pojadą do Działoszyna na spotkanie z tamtejszą Wartą. Początek meczu o godzinie 15:00.
Skład Pogoni Zduńska Wola:
Olaf Majewski – Rafał Porada (żółta kartka), Franciszek Józefiak (70’ Wiktor Filipiak), Kacper Suwald (65’ Janek Staniucha), Szymon Klatka – Jacek Majda (46’ Kamil Jabłoński), Jakub Kaczmarek, Jardel Cruz, Wiktor Hintze (65’ Dominik Barczyński), Jan Szewczyk (83’ Norbert Sterniczuk).
Rezerwa: Szymon Grudziński.